- Yyy. - odsunęłam się od niego o dwa kroki.
- Caro... - powiedział zaskoczony.
- Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona.
- Chciałem Cię odwiedzić.
- Łał. Po roku Ci się o mnie przypomniało. Ciekawie się zapowiada nie powiem.
- Caro daj mi jeszcze szansę! Naprawię to! Obiecuję. Tylko daj mi ostatnią szansę. - poprosił chłopak.
- Daniel daj sobie spokój, okej? Dawałam Tobie "ostatnią" szansę z trzy razy i za każdym razem kończyło się tak samo. - powiedziałam. - Nie wiem, co sobie myślałeś przyjeżdżając tutaj, ale powiem ci, że możesz wracać do domu. Bo niczego nie wskórasz.
Daniel to mój eks. Wysoki, szczupły blondyn o niebieskich oczach, w których niegdyś się zakochałam. Jednak to był błąd i to wielki. Omamił mnie. Bawił się mną jak tylko potrafił. Wystarczyło, że pstryknął palcami, a ja byłam koło niego i spełniałam praktycznie każde jego zakichane pragnienie. W tych pięknych oczach można było się zatopić, jednak to była ślepa uliczka, bo w tych oczach krył się po prostu potwór, który napawał się tylko bólem swoich ofiar. W tym przypadku moim. Cieszył się wtedy kiedy wylewałam gorzkie łzy przez niego, kiedy ranił mnie i fizycznie i psychicznie. To był chory związek bez przyszłości. Z czasem nauczyłam się bronić i skończyłam po ośmiu miesiącach z nim. Jednak to nie było tak hop siup. Czasami byłam zbyt słaba, żeby odejść i zostawałam z nadzieją, że on się zmieni. Po pewnym czasie powiedziałam sobie dość i odeszłam naprawdę. Mimo tęsknoty za nim, uświadomiłam sobie i moja przyjaciółka też mi to uświadomiła, że nie warto. Że to jest pomyłka, że to nie jest ktoś kogo kocham. I miała rację. Jeszcze potrafił mnie nachodzić w szkole muzycznej, potrafił wchodzić do klasy i mówić jakieś obrzydliwe rzeczy o mnie, które w ogóle nie były prawdą. A teraz co? Zjawia się i chce, żebym wróciła?! Do niego!? Po tym wszystkim?! To są jakieś kompletne jaja! Jen mnie pociągnęła za rękę i poszłyśmy migiem do naszego domu. Była w szoku. Tym bardziej ja.
- No wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego gnojka. - powiedziała.
- Nie ty jedna. - szepnęłam.
- Caro ty chyba nie chcesz...
- Nie! Nie ma mowy. Nie jestem taka głupia, żeby wejść drugi raz w to bagno. - powiedziałam stanowczo.
- Tyle dobrego. - szepnęła z ulgą.
Usiadłyśmy na schodach przed frontowymi drzwiami. Deszcz nie przestał lać, a my spędziłyśmy całą noc pod domem. Byłyśmy przemoknięte do ostatniej suchej nitki.
- Tego bym się w życiu nie spodziewała. - powiedziałam.
- Czego? - zapytała ziewając.
- Że tak się ten cudowny bankiet zakończy. - zaśmiałam się. - Parker nie oddał mi torebki, cholera wie, czy ją wyrzucił czy nie.
- Zagadka roku normalnie.
- Bez kitu. - szepnęłam. - A ty wytrzeźwiałaś?
- Tak. - uśmiechnęła się szeroko.- I nawet nie mam zbytniego kaca. - dodała.
- Tyle wygrać, co? - zaśmiałam się.
W końcu Jen zaczęła szperać ręką pod wycieraczką. Patrzałam na nią dosyć zdziwiona. W końcu w jej ręce pojawił się srebrny kluczyk. Spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Patrz co mam. - powiedziała.
- I my tu całą noc siedziałyśmy i marzłyśmy?! - zapytałam z oburzeniem.
- Jakbym to specjalnie chciała zrobić to byś od razu wiedziała. - zaśmiałam się. - Teraz mi się przypomniało, że zapasowy klucz jest pod wycieraczką. Na której siedziałyśmy przez całą noc. - nie wytrzymała i zaczęła się śmiać.
Przy końcu ja też zaczęłam.
- W ogóle, która godzina? - zapytałam.
- Coś koło siódmej rano. - szepnęła.
- Menadżerka nas zabije. - powiedziałam przestraszona.
- Czemu?
- Mamy dzisiaj nagrywać. - szepnęłam i walnęłam się w czoło. - Kurde miała jeszcze dzwonić do nas.
- Wyluzuj. Przecież zawsze ma jeszcze do mnie numer, nie? - zapytała.
- Jakby do Ciebie miała jeszcze dzwonić, skoro nigdy nie odbierasz telefonu. - zaśmiałam się.
- W sumie też fakt. - odpowiedziała.
- Będzie ciekawie dzisiaj. - szepnęłam. - Chodź idziemy do domu, a nie będziemy siedzieć jak te kołki w płocie. - powiedziałam i wstałam.
Jen podała mi klucz i w końcu weszłyśmy do domu, gdzie panował ład i porządek.
- Jeeezu - stęknęłam i zakryłam twarz poduszką.
- Halo? - zapytała Jen. - Tak. Caro zgubiła torebkę i telefon w nim był. Tak. Tyle co do domu weszłyśmy. Tak. - zaśmiała się nerwowo. - Dobrze, pamiętamy. O 14, tak? Cześć. - rzuciła telefon na stoliczek.
- Naomi? - zapytałam.
- Taaa. - mruknęła.
- Opierdziel mamy?
- Jeszcze jaki. - syknęła.
- Żeby to pierwszy. - zaśmiałyśmy się równo. - Na 14.00 mamy być w studio tak?
- Taaa. Boże jak my damy radę, to ja nie wiem.
- Jak ty dasz. Ja niczego nie piłam. - zaśmiałam się.
- Ale całą noc mamy zarwaną? Mamy. Więc jedziemy na jednym wózku.
- W sumie. Idę spać, chociaż 2 godzinki. - ziewnęłam i zasnęłam z Jen w salonie...
-----
Witamy !
Co do rozdziału to w całości pisała Pati ;)
Ja dzisiaj tylko notkę machnę ^^
No to dziękujemy za 7 strasznie motywujących komentarzy :*
Buziaki :*
Do nexta ♥
Pat & Nika
Super :-)
OdpowiedzUsuńAle sobie szybko przypomniała o tym kluczu XD
OdpowiedzUsuńI jak ten Daniel mógł przyleźć i ją prosic ją o wybaczeni! Bezczelne!!!!!!!!!!!!!!
Ale rozdział super! :)
UUU ale będą miały opiernicz ...
Ciekawe czy się wyrobią :P
Czekam na nexta i weny Kochane :*
Muszę się przyznać, że ja także zapominam tak o kluczu :D
OdpowiedzUsuńRozdział świetny !
Ale Daniela to bym kopnęła. Tak porządnie !
Czekam na nexta i opiernicz.
Weny !
boski! czekam nn i zaprasza do mnie ;)
OdpowiedzUsuńkiedy next?
OdpowiedzUsuńTrochę już minęło, ale nadal czekam na następny rozdział. :-) Andżela
OdpowiedzUsuń