sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 2

  Dzisiaj wielki dzień. Okropnie byłam zestresowana tym wszystkim. Co jeśli do cholery zaliczę jakąś wpadkę?! Co jeśli wszystkie brukowce będą się o tym rozpisywać?! Chyba tego nie przeżyję.
- Caro!- usłyszałam wołanie Jen.
- Co jest?
- Chodź szybko! - zaraz się znalazłam koło niej w salonie.
- Co się stało? - zapytałam  zaciekawiona i spojrzałam na telewizor.
- Dzisiaj odbędzie się wielki bankiet dobroczynny dla dzieci głodujących w Afryce. - usłyszałam monolog prezenterki w telewizji. - Zaproszenia przyjęło bardzo dużo gwiazd rangi światowej takie jak The Wanted, One Direction, Jessie J czy Caroline Jefferson i Jen Staford - świeżo upieczone gwiazdy z X-Factora. Jesteśmy bardzo zaciekawieni tym, co się tam wydarzy. Nasz biegły będzie obecny na tak wielkim wydarzeniu, będzie nam relacjonował to wszystko. Będzie można będzie oglądać to na E! od godziny 19:00. Do zobaczenia. - szybko wyłączyłam telewizor.
- Mówią o nas! Były nasze zdjęcia! - podskoczyła ze szczęścia przyjaciółka.
Mimo wszystko z tego powodu ja też się cieszyłam.
- Osz ty w mordę zielona pietruszko tam będzie The Wanted! - odpowiedziałam zupełnie nie na temat.
- Ano będzie, będzie! Wiesz co to znaczy?
- Że jak spieprzymy występ, to się przed nimi ośmieszymy? - zrobiłam duże oczy.
-Co? - zapytała zaskoczona
- Co? - szybko się wymigałam.
- To znaczy Caro, że dzisiaj poznamy super zarąbiste ciacha. Plus! Będziemy miały z nimi zdjęcia i nie tylko z nimi, ale ze światowymi sławami, które tam będą oraz jest niezła okazja do tego, by pokazać naszą nową piosenkę z nadchodzącej płyty, nie? - podniosła dwa razy brwi.
- No tak. - odpowiedziałam.
- To czas się szykować, panno Jefferson, bo limuzyna przyjeżdża o 18:30. No już! Idziemy! - pogoniła mnie do pokoju.
Tam panował niezły bałagan. Bynajmniej u mnie. W mojej twierdz był porządek, jak się tu wprowadzałyśmy. To był ostatni raz.
Trzeba było się w końcu przygotować do wielkiego wydarzenia. Powędrowałam do swojej kremowej łazienki i wzięłam prysznic. Po tym ułożyłam sama włosy w koka.

 
Potem zabrałam się za makijaż. Najpierw nałożyłam matujący podkład, a potem zaczęłam malować oczy. Zrobiłam eyelinerem nad górnymi powiekami delikatne, czarne kreski. Dodałam jeszcze cienie do powiek, a rzęsy wydłużyłam tuszem do rzęs.

Z ostatecznego efektu byłam bardzo zadowolona. Jeszcze zrobiłam ostateczne poprawki przed lustrem.
- I jak? Gotowa?- weszła przyjaciółka do pokoju.
- Chciałam do Ciebie iść! - zaśmiałam się. - O mój Boże wyglądasz niesamowicie!- naprawdę wyglądała powalając.
Jej włosy, makijaż... Wszystko do siebie idealnie pasowało.

 
- Ale ty też wyglądasz nieziemsko! Obróć się. - poleciła.
Zrobiłam to bez gadania. Miałam cały czas uśmiech na twarzy. Cieszyłam się z faktu, że zaprosili nas na tak ważną imprezę.
- No, no, no. Caro zmieciesz ich z czerwonego dywanu. Tyle powiem. - zaśmiała się.
- Nie Kochana. My zmieciemy ich z czerwonego dywanu. - oznajmiłam z cwaniackim uśmiechem.
- Takie myślenie u Ciebie lubię.
- To często się nie zdarza. - zaśmiałam się.
- Może nie często, ale jak już coś powiesz, to do rzeczy, a nie od rzeczy.
- Heh wiem to. - oznajmiłam.
Usłyszałam zaraz śmiech przyjaciółki. A zaraz za nim dzwonek mojego telefonu. Szybko sięgnęłam do mojej białej kopertówki po wibrującą rzecz i spojrzałam na ekran.
- Ej Jen ja tego numeru nie znam.
- Pokaż...- spojrzała na mój telefon. - Ja też nie znam.
- Nie odbieram.
- Odbierz. Może to coś ważnego.
- Ale ja nie znam tego numeru! - oznajmiłam stanowczo.
- Caroline...
- Dobra. - westchnęłam i przejechałam palcem po ekranie. - Halo?
- Weź na głośny! - poleciła Jen.
Zrobiłam to bez wahania, ale była cisza.
- Halo? - zapytałam po raz kolejny.
Nic. Cisza. Spojrzałam na Jennifer. Rozłączyłam się.
- Co to do cholery miało być? - zapytała zdziwiona.
- Mnie nie pytaj. - odpowiedziałam.
Patrzałyśmy się na siebie jak wryte. Nagle zatrąbiła limuzyna, na co aż podskoczyłam ze strachu.
- Jeszcze trochę i na zawał mi tu zejdziesz. - zaśmiała się nerwowo.
- Jeszcze trochę i faktycznie tak skończę. - odpowiedziałam.
- Dobra nie przejmujmy się tym. Idziemy? - uśmiechnęła się.
- Idziemy. - potaknęłam i ruszyłyśmy ku wyjściu.
Szofer otworzył nam drzwi do czarnego pojazdu, żebyśmy mogły spokojnie się usadowić i ruszyć na wielkie przedsięwzięcie.


-----
2 rozdział zawitał :D
Mamy nadzieję, że Wam się spodobał!
Czytasz = skomentuj
Dla nas to mega wielka motywka :3
Buziaczki :*
Pati & Nika

6 komentarzy:

  1. Jupika, 2 rozdzial nas wita. ^^
    Boooskiii *-* Ciekawe kto to dzownil? :o Moze to chlopaki zaczeli sie bawic i wydzwaniali na przypadkowe numery XD Wszytko jest mozliwe. :P
    Nie wiem jak inni, ale ja chce juz ten bankiet ^^
    Do nastepnego! Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja już spodziewałam się bankietu! ;p
    nie no jak najbardziej fajny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chce już bankiet !
    Jak pozostali tu :p
    Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  4. AAwwwwwww :3
    Rozdział SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Tak w końcu będzie bankiet !
    Już nie mogę się doczekać ^^
    Jestem ciekawa co wymyślicie ;)
    Piszcie szybciutko nexta i weny Kochane :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wczoraj tak zrobiłam. Nie pomyślałam, że ktoś mógłby się bać...;( Hmm, ale powiem wam, że koleś który odebrał miał zniewalający głos. Aż mam ciarki:D Co
    do rozdziału i całego opowiadanie fajnie się zapowiada:D Bądź pewna, że bede wpadać często;)

    OdpowiedzUsuń